"Poczeklania - przed wejściem do Szkolnej Internetowej Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej"
"Porady Psychologa" to dział naszej szkolnej strony, który ma pełnić rolę "Internetowej szkolnej poradni psychologiczno - pedagogicznej".
Będą tu publikowane przydatne rodzicom wątki - artykuły, porady, recenzje filmów i książek. Można tu również skorzystać z indywidualnych porad pisząc o swoich niepokojach do szkolnego psychologa - pani Ewy Lubianiec, na adres e-mail:
Oczywiście najkorzystniej jest umówić się na rozmowę w gabinecie nie wirtualnym, ale wychodząc na przeciw potrzebom rodziców, umożliwiamy Państwu również taką formę konsultacji. Pani pscyholog będzie udzielała odpowiedzi na otrzymane wiadomości e-mailowe w miarę możliwości czasowych, ale w terminie nie dłuższym niż 7 dni.
Dekalog MKD dla rodziców (Minimum Kryzysu Dorastania)
Zasada nadrzędna wobec wszystkich pozostałych:
POŚWIĘCAJ DZIECKU CZAS!!!!!
1) przyjmuj postawę otwartą,; nie zakładaj, że wszystko wiesz lepiej, nie mów „ ty nigdy”, „ty zawsze”;
2) pamiętaj, że jesteś rodzicem – przewodnikiem, kimś kogo dziecko potrzebuje i kocha; a nie kumplem, władcą czy sędzią;
3) pamiętaj, że twoje dziecko ma tyle lat ile ma; traktuj je adekwatnie do wieku; próbuj patrzeć na problem oczami dziecka, nie lekceważ, traktuj poważnie;
4) patrz na dziecko jako na odrębną osobę – które jest twoim dzieckiem, ale nie jest ani twoją kopią, ani przeciwieństwem, ani też kopią twojego męża – daj mu szanse być odrębną osobą, (pomimo dostrzegalnych podobieństw między wami) – nie bądź rodzicem narcystycznym;
5) słuchaj uważnie, akceptuj uczucia dziecka, pozwól mu o nich mówić, widzieć je przeżywać, pomóż mu je zrozumieć;
6) nie oceniaj, nie krytykuj, nie poniżaj dziecka; rozmawiaj o zachowaniach – nazywaj dobro i zło, np. „to było złe zachowanie”, a nie – „jesteś złym chłopcem”;
7) skup się na kontakcie ( towarzyszeniu dziecku, byciu blisko, wspieraniu go) i wspólnym szukaniu rozwiązań;
8) o sprawach ważnych rozmawiaj przy wystudzonych emocjach, spokojnie, bez krzyku; aranżuj czas i miejsce na te rozmowy; poważne rozmowy prowadź na siedząco; pomyśl co przekazujesz dziecku słownie a co niewerbalnie;
9) strzeż się moralizowania; rozmawiaj z dzieckiem o swojej młodości, wspominaj swoje dzieciństwo, opowiadaj o własnych trudności i radościach; pamiętaj, że przez takie opowieści stajesz się dziecku bliższy, łatwiej otworzy się przed tobą ze swoimi tajemnicami i trudnościami; opowiadając dziecku o sobie, opowiadaj prawdę, nie twórz „wersji bohaterskich” na temat swojej młodości;
10) mów dziecku o swoich uczuciach; nie obawiaj się być szczery w okazywaniu uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych; wyjaśniaj dziecku dlaczego się o nie boisz, za co się złościsz, z czego jesteś dumny;
„INWESTYCJE EDUKACYJNE” JAK ZAGOSPODAROWAC CZAS WOLNY DZIECKA
Współcześni rodzice mają często problem ze znalezieniem w swoim grafiku tygodniowych zajęć czasu, który mogliby nazwać czasem wolnym dla siebie. Świat od pewnego czasu „wymusza” na nas zmaganie się z natłokiem informacji, z natłokiem propozycji na co wydać pieniądze, czego można by chcieć i pragnąć, z presją ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji, z wyścigiem na rynku pracy itd. Czas wolny na ogół, jeśli w ogólne istnieje, jest wypełniony również gonitwą - nowy film, nowe centrum handlowe, nowy pub. Ilość czytanych książek spada, ilość czasu spędzanego na rozmowie z najbliższą osobą (mężem i żoną) maleje, długość czasu poświęcanego na rozmowę, spacer, bycie blisko z dzieckiem jest coraz krótsza. Rodzice, pytani ile czasu spędzają ze swoim dzieckiem odpowiadają: ” no…w tygodniu, każdy wieczór, a w weekendy – sobotę i niedzielę”. Dzieci pytane o to samo odpowiadają najczęściej – „zwykle, gdy wszyscy jesteśmy w domu to mama jest w kuchni, tata przed telewizorem, a ja przy komputerze.” Tak na ogół wygląda rodzinnie spędzany czas.
Niniejszy artykuł ma zachęcić Państwa do refleksji nad tym jak my - rodzice wypełniamy naszym dzieciom czas, który mają one do dyspozycji po zajęciach szkolnych (czyli zajęciach szkolnych + lekcjach odrobionych w domu). Trochę przekornie w tytule zawarte jest określenie „inwestycje edukacyjne”, przez które będziemy rozumieć te formy zajęć pozaszkolnych, które służą rozwojowi naszego dziecka. Na rozwój dziecka składa się kilka obszarów rozwojowych – sfera poznawcza, fizyczna, społeczna i emocjonalna. Czy można założyć, że zapisując dziecko na zajęcia pozaszkolne obejmujące wszystkie 4 sfery wypełniamy najlepiej jak można powinności edukacyjne wobec dziecka? Przyjrzyjmy się następującemu przykładowi z życia 10 letniego chłopca:
„Chłopiec jest starszym dzieckiem w rodzinie - w rodzinie jest dwoje dzieci, chłopiec 10 lat i dziewczynka 5 lat. Oboje rodzice pracują po 10 godzin dziennie, ojciec nigdy nie bywa w domu wcześniej niż o 20. Rodzina jest bardzo zasobna finansowo. Dzieci żyją w dostatku. Od najmłodszych lat chłopiec miał problemy z koncentracja uwagi, z nadruchliwością, z trudem nawiązywał trwalsze relacje z rówieśnikami. Od 6 roku życia uczęszczał na zajęcia sportowe – miały mu one pomóc w zaspokojeniu potrzeby ruchu, służyły rozwojowi fizycznemu. Jako że wiązały się z pracą grupową, a także ze współzawodnictwem, udziałem w reprezentacji klubu, miały również aspekt społeczny i emocjonalny. Zajmowały dziecku 4 godziny tygodniowo. W wieku 7 lat chłopiec zaczął się uczyć gry na skrzypcach i języka angielskiego. Służyło to rozwojowi poznawczemu i jak najbardziej emocjonalnemu, w pojęciu rodziców (miało rozwijać poczucie satysfakcji z przeżywanych sukcesów, wyrabiać sumienność, rozwijać pasję). Zajęcia te zajmowały 4 godziny tygodniowo. W wieku 8 lat zapisano chłopca na zajęcia teatralne. Korzyści społeczne i emocjonalne były bezdyskusyjne. Zajęcia te zajmowały ok. 3 godzin tygodniowo. W efekcie, każdego popołudnia, od poniedziałku do piątku, chłopiec miał po 2 godziny zajęć, w niedzielę dość częste spektakle, a średnio 1 weekend w miesiącu miał zajęty turniejami sportowymi lub koncertami skrzypcowymi. Dochodziła do tego nauka szkolna. Wyniki w szkole były coraz słabsze. Rodzice zatrudnili więc panią do pomocy dziecku w nauce. Chłopiec niezmiennie miał problemy z koncentracją uwagi i nadruchliwością. W wieku 10 lat nauczyciel w szkole zasugerował rodzicom wizytę u psychologa. Chłopiec miał silne stany lękowe. Zdarzały się myśli samobójcze, chęć ucieczki z domu. Kontakt z rodzicami kojarzył mu się wyłącznie z ich niezadowoleniem z niego, narzekaniem, zawodem, że znowu ich rozczarował. Rodzice nie byli w stanie tolerować braku zdyscyplinowania chłopca w odrabianiu lekcji, jego ruchliwości, jego niezorganizowania w nauce i w innych czynnościach. Często na tym tle miały miejsce konflikty między rodzicami a dzieckiem. Chłopiec próbował prosić rodziców, żeby go wypisali z części zajęć. Słyszał niezmiennie odmowę i argument – jesteś leniwy, niezdyscyplinowany, chciałbyś mieś szybkie sukcesy, a nie chce ci się pracować; to nie sztuka zrezygnować z zajęć, sztuka zmagać się z samym sobą, aby odnieść sukces.”
Rodzice chłopca mieli poczucie, że poczynili dobre inwestycje edukacyjne wobec syna – czy aby na pewno? Zapisali go na wiele zajęć, zadbali, aby równolegle do nauki szkolnej, chłopiec miał zapewniony rozwój możliwie wszechstronny, zgodny zapewne z jego uzdolnieniami, które obserwowali. W tym miejscu ustalmy co to znaczy „inwestycja edukacyjna”. Jest to takie postępowanie służące rozwojowi człowieka, które pomoże mu w przystosowaniu się do życia, do odniesienia sukcesu osobistego, społecznego, zawodowego. W takim rozumieniu, w podobny sposób odnosimy inwestycję edukacyjną do dorosłego jak i do dziecka. Czy aby wypełnienie każdego popołudnia zajęciami tzw. „ edukacyjnymi” jest dobrą inwestycją edukacyjną?
Argumenty na „tak” są następujące:
Argumenty na „nie” są następujące:
Zajęcia pozalekcyjne, aby były rzeczywistą inwestycją edukacyjną powinny spełniać kilka warunków:
Określone rodzaje zajęć pozaszkolnych są adresowane do określonych grup dzieci – zajęcia te bowiem poza aspektem związanym z uzdolnieniami i talentem dziecka mogą być rozwiązaniem „terapeutycznym” leczącym dziecięce niepokoje, zahamowania i inne trudności wieku rozwojowego. Bardzo często dzieci osiągające umiarkowane lub słabe wyniki w nauce, pochodzące ze środowisk zaniedbujących je wychowawczo, realizują swoją potrzebę sukcesu, budują poczucie własnej wartości w zajęciach sportowych lub innych zajęciach pozalekcyjnych – takich jak służba ministrancka, dziecięcy chór kościelny, drużyna zuchowa ( są to zajęcia bezpłatne, stąd dostępne dzieciom z ubogich środowisk). Jest to dla nich bardzo ważne i zdając sobie sprawę, że zajęcia te mają tak ważny wymiar, nie należy traktować ich jako element przetargowy w negocjacjach wychowawczych z dzieckiem („ za karę nie będziesz grał w piłkę, nie pójdziesz na zbiórkę ministrancką”). Dzieci nieśmiałe, zahamowane psychoruchowo przełamują swoje ograniczenia w tańcu lub w teatrze. Jest to swoisty paradoks, ale dzieci te często dążą do zapisania ich na tego typu zajęcia, jakby podświadomie szukając sposobu na rozwiązanie własnych trudności społecznych i emocjonalnych. Dzieci zamknięte w sobie, żyjące we własnym świecie, „bujające w obłokach” znajdują doskonały teren dla swoich „obłoków”, powoli się z nich wydostając, na zajęciach teatralnych i plastycznych. Dzieci bardzo aktywne ruchowo, często nadaktywne – potrzebują zajęć sportowych. Są one najlepszym sposobem na zaspokojenie potrzeby ruchu, a jednocześnie, przy założeniu, że są mądrze prowadzone, uczą dzieci dyscypliny, opanowania, wytrwałości, współpracy – jednym słowem hartują charakter dziecka. Na zajęcia muzyczne ( gra na instrumencie) należy zapisywać dzieci mające ku temu wyraźne uzdolnienia muzyczne. Nauka gry wiąże się z koniecznością systematycznej, wytrwałej pracy. Dziecko, które nie ma odpowiednich predyspozycji słuchowych szybko poczuje się rozczarowane, a presja rodziców naciskających na dziecko, aby spełniło pokładane w nim oczekiwania, może być katastrofalna w skutkach.
Mówiąc o czasie wolnym dzieci trzeba poruszyć kwestię komputera i TV. Dziecko w wieku przedszkolnym i w wieku szkoły podstawowej na poziomie klas I-III nie musi oglądać telewizji. Oczywiście mało realne we współczesnym świecie jest, aby dziecko wychowywało się w domu bez telewizora. Należy mieć jednak świadomość, że poza programami edukacyjnymi i pewną ilością programów dziecięcych, w tym bajek i dobranocek, telewizja nie dostarcza dziecku żadnych potrzebnych dla rozwoju treści. W wieku około 11-12 lat pojawia się zdolność percepcji treści podawanych w tzw. wiadomościach. Nie jest to pełna zdolność, nie wszystko dziecko rozumie, ale jest już w stanie wyodrębnić i zrozumieć pewną ilość informacji społecznych, publicystycznych, niektóre z wiadomości politycznych. Dla podnoszenia ogólnej wiedzy dziecka o świecie, TV w domu jest przydatna. Jednak ilość programów służących rozrywce jest oglądana przez dzieci w nadmiarze. Najbardziej niebezpieczne są oczywiście filmy z motywem przemocy, pornografii, absurdalnych horrorów. Psychika dziecka nie jest w stanie „oswoić” tych treści. Dziecko odbiera je głównie emocjonalnie, co w efekcie mocno je obciąża. Komputer w rozsądnym wymiarze czasowym jest przydatnym narzędziem służącym edukacji, ale co to znaczy rozsądny wymiar czasu? Dla dziecka w wieku przedszkolnym jest to około pół godziny (maksymalnie godzina) co 2-3 dni. Dobrze jest dać dziecku więcej czasu, ale rzadziej. Dzieci starsze nie więcej niż godzina dziennie, a najlepiej też 3-4 razy w tygodniu. Największym problemem są treści programów komputerowych. Tu kontrola rodziców musi być systematyczna. Dawniej chłopcy bawili się w wojnę na podwórku. Dziś życie podwórkowe niemal nie istnieje. Wojna toczy się na ekranach komputerów, a dzieci tworzą w niej niesamowite własne kreacje – dużo groźniejsze niż dawniej dzieci na podwórkach. Zdarza się, że sprzed okienka monitora trafiają do psychiatry lub psychologa z objawami uzależnienia, a także , co również się zdarza z objawami paranoidalnymi lub silnymi zespołami lękowym. Świat wirtualny miesza im się ze światem rzeczywistym, podczas gdy rodzice są zapracowani i bardzo pozytywnie patrzą na syna, który siedzi w domu całe popołudnia, nie wałęsa się z podejrzanym towarzystwem, nie chodzi na imprezy, ma swoje życie…tyle że przed komputerem.
Podsumowując – mądrze zaplanowane zajęcia pozalekcyjne, nieprzeciążające dziecko, spójne z jego zainteresowaniami, to dobra inwestycja edukacyjna. Trzeba jednak pamiętać, że swoistą i najważniejszą inwestycją edukacyjną jest przede wszystkim czas, który dziecko spędza z ludźmi, których kocha, w kontakcie z którymi „przepracowuje” swoje sukcesy i porażki, otwiera przed nimi swoje pragnienia i niepokoje. Bez tych osób, bez czasu z nimi spędzonego, żadna ilość zajęć pozalekcyjnych nie będzie dobrą inwestycją edukacyjną.
JAK ROZMAWIAĆ Z DORASTAJĄCYMI DZIEĆMI
Rozmowy rodziców z dorastającymi dziećmi nie są łatwe. Na co szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę w rozmowach z dzieckiem? Poniżej przedstawiam kilka zasad. Te, które zostały podkreślone, można nazwać fundamentalnymi. Kilka pierwszych opisanych przeze mnie zasad może i powinna być stosowana w każdej rozmowie z naszym dzieckiem, na ważne dla niego tematy. Są to zasady uniwersalne. Należy pamiętać, że istnieją tematy szczególnej wagi, które jako rodzice powinniśmy poruszać w naszych rozmowach z dziećmi. Nie są to rozmowy łatwe z uwagi na czułość tematu i jego intymność. Myślę tu o rozmowach na temat miłości i seksualności. Poniższe zasady bardzo pomogą poprowadzić rozmowę w kierunku bezpiecznego dialogu z dzieckiem, bazującego na otwartości, akceptacji i zrozumieniu, nawet wówczas jeśli rozmowa będzie dotyczyła niełatwego tematu.
1. Pamiętajmy, że rozmowy z naszymi dziećmi mają być ROZMOWAMI, czyli relacją opartą na dwustronnej komunikacji, w której konieczna jest umiejętność SŁUCHANIA. Nie mogą to być WYKŁADY rodzica.
2. Cokolwiek nasze dziecko wypowie, każda jego opinia, wątpliwość - wysłuchajmy tego ze spokojem. Nie krytykujmy, nie ośmieszajmy, nie uciekajmy od wątków, które są dla nas niewygodne. Słuchajmy z uwagą. Pozwólmy dziecku wypowiedzieć bezpiecznie swoje sądy. Ma do nich prawo, tak jak my mamy prawo mieć własne.
3. O sprawach ważnych, a taką sprawą jest bez wątpienia seksualność naszego dziecka, rozmawiaj przy wystudzonych emocjach, spokojnie, bez krzyku. Rozmowa taka nie może się odbywać w przelocie między zmywaniem naczyń, a odkurzaniem mieszkania, w pośpiechu, bez właściwej koncentracji na dziecku. Aranżuj czas i miejsce na te rozmowy. Poważne rozmowy najlepiej jest prowadzić na siedząco. Pomyśl co przekazujesz dziecku słownie a co niewerbalnie. Mowa ciała przekazuje około 80 % naszych komunikatów. Tylko 20 % płynie ze słów przez nas wypowiadanych. Jeśli słuchając dziecka masz skrzywiony, zniesmaczony wyraz twarzy, patrzysz w dal, wzdychasz niecierpliwie, to chociaż wypowiesz słowa
„ ok., rozumiem cię” , twoje dziecko nie uwierzy w twoje zrozumienie. Zapamięta twoją dezaprobatę wobec wypowiadanych przez nie opinii. Nie chodzi o to, abyś się zgadzał ze wszystkim co mówi twoje dziecko, ale żebyś był spójny w wysyłanych do dziecka komunikatach. Spróbuj słuchając dziecka patrzeć na nie z uwagą i troską. Gdy nie zgadzasz się z jego poglądami, powiedz po prostu „ mam inne zdanie na ten temat”.
4. Przyjmuj postawę otwartą. Nie zakładaj, że wszystko wiesz lepiej, nie mów „ ty nigdy”, „ty zawsze”. Pamiętaj, że każda rozmowa z twoim dzieckiem to kolejna lekcja dla ciebie – rodzica.
5. Pamiętaj, że jesteś rodzicem – przewodnikiem, kimś kogo dziecko potrzebuje
i kocha; a nie kumplem, władcą czy sędzią. Nie daj się zwieść na manowce określeniami „partnerstwa w wychowaniu”. Nie jesteś dla dziecka partnerem, ani dziecko nie jest partnerem dla ciebie. Partnerstwo zakłada równość stron, równość w obszarze dojrzałości, decyzyjności, odpowiedzialność. W relacji rodzic – dziecko nie ma partnerstwa. Konieczny jest jednak wzajemny szacunek, otwartość, uczciwość, ZAUFANIE, poczucie bezpieczeństwa.
6. Pamiętaj, że wiedza, którą przekazujesz dziecku, może nie być przez nie wykorzystana w życiu, gdy dorośnie. Dziecko może wybrać inną drogę niż ta, do której je zachęcałeś. Jeśli tak się stanie będziesz prawdopodobnie przeżywał bolesne uczucia – rozczarowanie , zawód, żal. Będą to najzupełniej uzasadnione uczucia. Będzie ci jednak łatwiej je przyjąć, jeśli powtórzysz sobie głośno „Pragnąłem i pragnę jak najlepszego życia dla mojego dziecka. Przekazałem mu tyle wiedzy i dobrych uczuć ile potrafiłem. Jego wybory w życiu są jednak zupełnie inne niż oczekiwałem. Moje dziecko jest jednak wolnym człowiekiem. Nie mam prawa wywierać na nie nacisku, aby postąpiło tak jak uważam, że jest słusznie. Mogę nadal powtarzać mu swoją wiedze o życiu, zachęcać je do zmiany postępowania, ale musze mieć gotowość do akceptowania jego wolności wyborów. Nie jest mi łatwo patrzeć na to jak moje dziecko układa swoje życie, ale kocham je mimo wszystko i zawsze będę gotów mu pomóc, być obok, gdy będzie mnie potrzebowało.”
7) Pamiętaj, że twoje dziecko ma tyle lat ile ma. Traktuj je adekwatnie do wieku. Próbuj patrzeć na problem oczami dziecka, nie lekceważ jego uczuć, przeżyć, niepokojów. Traktuj je poważnie.
8) Patrz na dziecko jako na odrębną osobę – które jest twoim dzieckiem, ale nie jest ani twoją kopią, ani przeciwieństwem, ani też kopią twojego męża – daj mu szanse być odrębną osobą, (pomimo dostrzegalnych podobieństw między wami). Nigdy nie wypowiadaj słów „ W kogo ty się wrodziłeś”, „ Kompletnie cię nie rozumiem, jakbyś nie był moim dzieckiem!” Pomyśl, jak byś się czuł , gdyby w dzieciństwie słyszał takie słowa od własnych rodziców? A jeśli je słyszałeś, przypomnij sobie jak się czułeś?
9) Słuchaj uważnie, akceptuj uczucia dziecka, pozwól mu o nich mówić, widzieć je przeżywać, pomóż mu je zrozumieć. Nie przerywaj wypowiedzi dziecka, potwierdzaj, że rozumiesz co przeżywa, co czuje. Rozmawiaj o zachowaniach – nazywaj dobro i zło, np. „to było złe zachowanie”, a nie – „jesteś złym chłopcem”.
10) Strzeż się moralizowania, wchodzenia w rolę eksperta. Nie jesteś ekspertem, nie jesteś też „świętym bez skazy”. Jesteś zwykłym człowiekiem, który popełnił w życiu swoją porcje błędów i zapewne niejeden błąd jeszcze przed nim. Przyznaj, że pragniesz ochronić dziecko przed niefortunnymi wyborami, decyzjami, ale nie stawiaj siebie w roli bohatera. Rozmawiaj z dzieckiem o swojej młodości, wspominaj swoje dzieciństwo, wiek dorastania i własne zmagania w tym czasie. Opowiadaj o własnych trudności i radościach; pamiętaj, że przez takie opowieści stajesz się dziecku bliższy, łatwiej otworzy się przed tobą ze swoimi tajemnicami i trudnościami. Opowiadając dziecku o sobie, opowiadaj prawdę, nie twórz „wersji bohaterskich” na temat swojej młodości.
11) Mów dziecku o swoich uczuciach; nie obawiaj się być szczery w okazywaniu uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych; wyjaśniaj dziecku dlaczego się o nie boisz, jak bardzo ci zależy aby było między wami zaufanie.
MOJE DZIECKO W OKRESIE DOJRZEWANIA
Wiek dojrzewania to czas bardzo dynamicznych przemian fizycznych i psychicznych młodego człowieka. Rozwój psychiczny, rozwój osobowości jest ściśle sprzężony z dojrzewaniem fizycznym, płciowym. Z uwagi na bardzo silne przemiany hormonalne, młody człowiek przeżywa w tym okresie gwałtownie zmieniające się stany emocjonalne. Intensywnie dokonuje się również przemiana w jakości „obróbki intelektualnej” świata. Refleksje o otaczającej rzeczywistości staja się głębsze, bardziej rozbudowane, drobiazgowe, krytyczne wobec wielu zdarzeń i osób. Wszystko to objawia się zwykle na zewnątrz silną euforia uczuciową, nagłymi stanami przygnębienia, rozpaczy, częste są zachowania aroganckie, buntownicze, nastawienie konfliktowe wobec osób stawiających jakiekolwiek ograniczenie, impulsywność w działaniach i w słowach . Jest to zwykle odczuwane przez dorosłych jako zachowania atakujące ich, często nie do zaakceptowania. Reakcje dorosłych bywają czasem bardzo ostre. Należy pamiętać, że sama młodzież nie czuje się dobrze w okresie tak silnej zmienności nastrojów i nadmiaru emocji i refleksji o świecie i życiu. Dla nich to również jest czas trudny i kryzysowy. Im mniej zrozumienia dla siebie znajdują w najbliższym otoczeniu, tym trudniej przechodzą przez ten okres. Zrozumienie to jednak musi być oparte na mądrości i dojrzałej wrażliwości dorosłych, nie może stać na granicy pełnego liberalizmu i bezradności rodziców wobec dorastającego dziecka.
Cechy nastolatków najbardziej eksponujące się w okresie, który w psychologii nazywany bywa „kryzysem tożsamości”, co podkreśla, że młody człowiek szuka w tym czasie nowego wizerunku samego siebie, dąży do określenie swojej osoby jako człowieka o określonym usposobieniu, charakterze, systemie wartości, ambicjach, to:
*) tendencja do uniezależniania się od rodziców
*) silna zależność psychiczna od grupy rówieśniczej
*) intensywne, burzliwe stany emocjonalne
*) duża labilność emocji
*) częste zachowania aroganckie, buntowniczość, zamykanie się w sobie, silna koncentracja na swoim życiu wewnętrznym
*) lekceważący stosunek do autorytetów (kryzys autorytetów)
*) silne zainteresowanie płcią przeciwną – intensywny rozwój tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji z płcią.
Wielu rodziców ma problem z zaakceptowaniem faktu, że jego dotychczas grzeczne, ufne, otwarte i przywiązane do rodziców dziecko, zaczyna się separować, chce mieć własne sprawy, może tajemnice, może niebezpieczne tajemnice? Jedno co można w tym momencie powiedzieć to:” każdy młody człowiek, aby potrafił wejść w dorosłe życie, aby wytworzyło się w nim poczucie tożsamości, poczucie własnego „JA”, osoby z określonym systemem wartości i przekonań, gotowej do podejmowania własnych decyzji, odpowiedzialnej za swoje wybory, musi przejść okres separacji psychicznej od rodziny. I trzeba mu na to pozwolić. Nie jest to nigdy całkowita separacja. Więź emocjonalna w rodzinie o prawidłowych postawach wychowawczych jest nadal bardzo silna. I jeśli do tej pory do dziecka odnoszono się z akceptacją, było zrozumienie dla jego potrzeb, trudności, ważnych dla niego spraw, miało jasno określone miejsce w rodzinie, ważne dla niego i dla rodziców, miało stabilne poczucie własnej wartości, a także wpojone wartości takie jak uczciwość, bezpieczeństwo, zaufanie, silna więź emocjonalna z bliskimi, czuło się kochane i kochało bliskich...takie dziecko nie separuje się od rodziny w sposób, który może grozić utratą kontaktu psychicznego, tak dalekim zamknięciem się w swoim świecie, że nie sposób będzie się do twego świata przebić.
Wskazane jest przytoczenie w tym miejscu typów postaw wychowawczych rodziców, które maja główny wpływ na rozwój psychospołeczny dzieci i kształtowanie się tożsamości człowieka:
(postawy rodzicielskie według Kannera):
1. postawa akceptująca – okazywanie dziecku uczuć i gotowość do przyjmowania uczuć dziecka, gotowość do rozmów na ten temat, do rozmów na tematy trudne emocjonalnie, życiowo, zainteresowanie osoba dziecka, ale nie nadmierna troska, cierpliwy stosunek do dziecka, pozostawienie dziecku obszarów w życiu, gdzie ono może o sobie decydować, wzajemna więź emocjonalna i zaufanie, zapewnienie poczucia bezpieczeństwa. Postawa taka umożliwia zdrowy rozwój osobowości dziecka;
2. odrzucająca - rodzice zaniedbują dziecko zwłaszcza emocjonalnie i uczuciowo, nie mają z nim pozytywnego kontaktu uczuciowego , stosują surowe kary – powoduje to zahamowanie rozwoju uczuć wyższych, agresywność, prowadzi do wypaczenia osobowości, często do przestępczości;
3. nadmiernie opiekuńcza – zbytnia pobłażliwość, rozpieszczanie dziecka, wtrącanie się do wszystkich jego spraw, przytłaczanie autorytetem - hamuje to rozwój samodzielności dziecka, odrębności jako osoby, opóźnia nieraz znacznie jego dojrzałość psychospołeczną;
4. perfekcjonistyczna – stawianie nadmiernych wymagań przy ciągłej dezaprobacie i krytyce, wywołuje u dziecka zachwianie wiary we własne siły i pojawienie się stanów frustracyjnych, jest to bardzo niekorzystna postawa dla rozwoju osobowości młodego człowieka, prowadzi często do stanów nerwicowych i innych silnych zaburzeń lękowych;
Zaburzenia w zachowaniu dzieci dorastających i problemy wychowawcze pozostają w ścisłym związku z atmosferą panującą w rodzinie i typami postaw rodzicielskich.
O potrzebach emocjonalnych dzieci i …o postawach wychowawczych rodziców
Dziecko ze swojej natury potrzebuje opiekuna, przewodnika - mądrego, dojrzałego dorosłego człowieka, który poprowadzi je w dorosłe życie, nauczy poruszania się w świecie, pokaże co dobre i bezpieczne, a co złe i zagrażające. Człowieka, który „poukłada” świat w głowie małego dziecka i nauczy posługiwania się narzędziami życia, które dał nam Bóg – emocjami, uczuciami, rozumem, marzeniami, wspomnieniami. Mądrze wychowując dziecko pomagamy mu w osiąganiu dojrzałej osobowości. Mądre wychowanie nie polega ani na kumplowaniu się z dzieckiem, ani na stawianiu przed nim siebie na pozycji wszechwiedzącego autorytetu. Nie jest to też wychowanie partnerskie. Takie pojęcie w ogóle nie istnieje w wychowawczej relacji Rodzic – Dziecko. Partnerstwo bowiem zawiera w sobie równość obu stron, jedna drugiej daje wsparcie i możliwość wzajemnego prowadzenia się przez życie. Dziecko nie jest w stanie być partnerem dla rodzica. Dziecko w rozumieniu niniejszego artykułu to zarówno dziecko kilkuletnie jak i nastolatek. Dziecko dla swojego prawidłowego rozwoju psychicznego – emocjonalnego, poznawczego i duchowego potrzebuje dorosłego, który nauczy je mądrego, bezpiecznego życia. Mądre wychowanie zatem to wychowanie w prawdzie, otwartości na doświadczenia i przeżycia, wychowanie stawiające jasne i czytelne granice miedzy tym co dobre i złe, wartościowe i bez wartości, wychowanie kierujące się czytelnymi zasadami, spójnymi z wartościami takimi jak sprawiedliwość, uczciwość, honor, mądrość, miłość, wolność.
Podstawową potrzeba emocjonalną dziecka jest potrzeba bezpieczeństwa. Potrzeby tej nikt poza rodzicami nie jest w stanie dziecku zaspokoić. Oczywiście w pewnych obszarach przyczyniają się do jej zaspokojenia inni ludzie, ale w chwili, gdy dziecko przeżywa deprywację tej potrzeby (niemożność jej zaspokojenia) ze strony domu, wszelkie starania życzliwych dziecku osób (nauczycieli, sąsiadów itp.) zmierzające do zapewnienia mu poczucia bezpieczeństwa, nie będą skuteczne. Będą chwilowym stanem „ocieplenia” życia, dadzą chwilowy stan zapomnienia o lęku ( i to również nie do końca), nie będą jednak w stanie wypełnić pustki wyniesionej z rodzinnego domu. W wieku dojrzewania , gdy bardzo wzrasta znaczenie grupy rówieśniczej dla dziecka, nastolatek, który nie wyniósł z domu rodzinnego stabilności psychicznej w obszarze poczucia bezpieczeństwa, jest szczególnie narażony na „popłynięcie” z falą subkultur młodzieżowych lub bliskich relacji z rówieśnikami, często nie służących bezpiecznemu, pozytywnemu rozwojowi. Mama i tata, lub choćby jedno z rodziców ( mogą to być również rodzice zastępczy) są niezastąpionymi osobami kształtującymi emocjonalnie dziecko. Ważne jest, aby dziecko miało choć jedną osobę w życiu, z którą od najwcześniejszych chwil swojego istnienia poczuje tożsamość uczuciową, będzie mogło przeżywać poczucie bezpieczeństwa i przynależności.
Każda z poniżej opisanych postaw wychowawczych rodziców może być prześledzona przez pryzmat poczucia bezpieczeństwa dla dziecka. Wczytując się w opis tych postaw, warto prześledzić nasze własne postawy i zastanowić się na ile dają one dziecku poczucie bezpieczeństwa, a w dalszej konsekwencji poczucie akceptacji, przynależności, zrozumienia, miłości. Należy bowiem podkreślić, że wszystkie inne potrzeby psychiczne człowieka, takie jak potrzeba przynależności, miłości, akceptacji, poczucia własnej wartości, samorealizacji…itd…mają szanse być zaspokojone tylko wówczas, jeśli zaspokojona jest potrzeba bezpieczeństwa. Co musi się dziać w życiu dziecka, aby potrzeba bezpieczeństwa była zaspokojona, a co sprawia, że zaspokajana nie jest?
Poniższe refleksje są próbą odwiedzi na to pytanie:
* Czynniki niezbędne do zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa:
- częsty kontakt z rodzicami ( lub co najmniej z jednym rodzicem, przy czym nieobecność drugiego musi być dziecku dokładnie wyjaśniona); chodzi tu o kontakt emocjonalny
i fizyczny (chodzi o obecność przy dziecku, ale nie oznacza to bierne „wspólne przebywanie w pomieszczeniu”); ważne są tu ciepłe gesty, przytulanie, głaskanie, słuchanie dziecka, rozmawianie z nim, okazywanie zainteresowania jego sprawami, wspólne zajęcia;
- werbalne i niewerbalne okazywanie przez rodzica, że dziecka jest ważne dla rodzica i kochane przez niego ”samo w sobie”, bez względu na jego zachowania dobre czy złe, sukcesy, porażki itp.; tzw. „ kocham Cię bo jesteś; dobrze że jesteś”;
- obecność rodzica w trudnych momentach dla dziecka – w chwilach bolesnych fizycznie i psychicznie – choroba, szpital, niepowodzenie szkolne, konflikt koleżeński, zawód miłosny itp.; towarzyszenie emocjonalne i uczuciowe dziecku, rozmowa, wspieranie, jednocześnie z wzbudzaniem w dziecku siły do przetrwania trudnej sytuacji; rodzic nie może jej „przeżyć” za dziecko, ale swoją wspierającą obecnością może pomóc w niej wytrwać i wyjść z niej silniejszym;
- uczestniczenie razem z dzieckiem w ważnych dla dziecka wydarzeniach, współprzeżywanie ich, dzielenie radości ( wszelkie egzaminy, sukcesy, bale szkolne, np. Bal Gimnazjalny, Studniówka, uroczystości takie jak I Komunia św., Bierzmowanie), budowanie tymi wydarzeniami jakby matrycy systemu wartości dziecka i więzi emocjonalnej z bliskimi osobami, którymi będzie się ono w przyszłości kierowało;
- wspólnie z dzieckiem rozwiązywanie sytuacji trudnych wychowawczo, stosowanie zarówno nagród jak i kar z wyraźnym uzasadnieniem ich stosowania; system kar musi być czytelny
i adekwatny do przewinień i przede wszystkim znany dziecku, a nie stosowany „ znienacka”, chaotycznie; dziecko świadome za co grożą w domu określone przykre konsekwencje będzie samo podejmowało decyzje czy chce ich uniknąć czy jest gotowe ponieść karę; rodzic nie jest wówczas kojarzony z oprawcą, ale z rodzicem, który konsekwentnie stosuje ustalone wcześniej z dzieckiem zasady;
- wyjaśnianie dziecku na poziomie odpowiednim do wieku trudnych dla niego zdarzeń i sytuacji rodzinnych; odpowiadanie na pytania stawiane przez dziecko;
- poważne traktowanie uczuć dziecka; przyzwolenie na ujawnianie przeżywanych uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych,
- kategoryczny zakaz kar fizycznych, przemocy zarówno czynnej jak i biernej (słownej)
* Czynniki utrudniające lub uniemożliwiające zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa:
- brak stałego, częstego kontaktu emocjonalnego i fizycznego z rodzicem;
- oziębłość uczuciowa rodziców wobec dziecka
- częsta krytyka ze strony rodzica
- przemoc ze strony rodzica; kary fizyczne i psychiczne
- brak zainteresowania sprawami i przeżyciami dziecka
-osamotnienie dziecka w ważnych dla niego momentach ( np. rodzice organizują piękną uroczystość lub przybywają np. na uroczystość szkolną, ale nikt nie rozmawia z dzieckiem o jego uczuciach, o przeżyciach, o myślach jakie w sobie nosi, emocjonalnie rodzice są odlegli od dziecka)
- brak wiedzy u dziecka co się dzieje w jego rodzinie (jasności na ten temat; nikt dziecku nie wyjaśnia danej sytuacji, traktuje się dziecko jako nierozumne, zbyt małe, żeby mogło być zainteresowane daną sytuacją); chodzi tu o poważne sprawy rodzinne, ale też nie zawsze łatwą dla dziecka codzienność np. tata dużo pracuje, jest ciągle poza domem, dziecko widuje go tylko nad ranem, gdy wychodzi do pracy, wraca zbyt późno żeby się zobaczyli; mama jest zajęta codziennymi obowiązkami, mało uwagi poświęca dziecku, wypełnia wobec niego głównie czynności pielęgnacyjne - dziecko nie mając żadnej informacji od rodziców, że np. chwilowo tata ma dużo pracy i będzie miał mało czasu dla dziecka, a mama po pracy ma dużo obowiązków domowych, więc dziecko musi ten czas cierpliwie przeczekać; będą się jednak starali spędzać jak najmilej weekendy…( dziecku wystarczy takie choćby wyjaśnienie, żeby poczuło, że jest ważne dla rodziców, że liczą się z jego istnieniem w rodzinie); dziecko nie mając żadnego wyjaśnienia danej sytuacji od rodziców zaczyna interpretować ja w stylu „nie jestem ważny dla moich rodziców, nikt nie ma dla mnie czasu”; takie „zabiegane życie” i odczuwany brak czasu rodziców dla dzieci, jest bardzo częste we współczesnych domach
i dzieci przeżywające przez lata taką sytuację nie potrafią, będąc w wieku dorastania, powiedzieć na czym polega ich relacja uczuciowa z rodzicami;
Omówmy teraz 4 podstawowe postawy wychowawcze rodziców, a każdy z czytelników niech spróbuje uruchomić szczególną refleksję na temat poczucia bezpieczeństwa dziecka w poszczególnych typach rodzin. Wiele rodzin prezentuje typy mieszane postaw, pośrednie pomiędzy opisanymi poniżej. Słuchając tych opisów warto się również zastanowić, w jakich rodzinach sami się wychowaliśmy i jaka rodzinę dzisiaj tworzymy Cenną refleksją będzie przypomnienie sobie ważnych wydarzeń w naszym życiu, gdy byliśmy dziećmi i przeżyć nam towarzyszących. Wiele one mówią o atmosferze wychowawczej w naszych rodzinnych domach, o naszym kontakcie z rodzicami. Taka refleksja może być dla nas dorosłych trudna czy nawet bolesna, ale może nas uchronić przed pewnymi niekorzystnymi postawami wobec naszych dzieci.
4 podstawowe typy postaw wychowawczych rodziców:
1. Postawa ciepła pobłażliwa – rodzice prezentujący taką postawę rozwijają w dziecku pozytywne nastawienie do świata, aktywność, ambicje, przyjacielską postawę wobec innych ludzi, rzutki, twórczy umysł. Dziecko wychowane w takiej atmosferze wie, że może zwrócić się do rodziców ze swoimi problemami czy potrzebami uczuciowymi i intelektualnymi. Dziecko razem z rodzicami dyskutuje ważne dla siebie sprawy, współtworzy rozwiązania. Dziecko takie wie, że jest kochane. Nie odczuwa miłości rodzicielskiej jako „ciężaru nie do wytrzymania”. Postawa ciepła nie oznacza miłości zachłannej, chroniącej dziecko przed wszystkimi przeciwnościami, pobłażliwość zaś nie oznacza, że dziecku wszystko wolno. Istnieją zakazy i nagany, jeśli dziecko naruszy te zakazy. Zasady te nie obciążają dziecka jak znienawidzone brzemię, ale są normami elastycznymi, w tworzeniu których brało udział samo dziecko ( układ zasad i konsekwencji ich łamania wypracowany prze rodziców wspólnie z dzieckiem). Ocena działania odbywa się zawsze w otwartej , szczerej rozmowie, zawierającej dokładną analizę okoliczności. Dziecko tak wychowywane jest otwarte, śmiałe. W odczuciu konserwatywnych rodziców może być postrzegane jako zbyt śmiałe, czasem nawet aroganckie i agresywne. Agresja nie jest jednak wywołana poczuciem przyzwolenia na takie zachowanie i brakiem surowej kary, ani też stałym gniewem i frustracją lub niepohamowanym wybuchem tkwiących w głębi i tłumionych uczuć negatywnych. Jest ona czasem dozwolona, szczególnie w domu, jako wyraz naturalnych ludzkich emocji. Pozwolenie na nią odbywa się w naturalnych, bezpiecznych granicach i nigdy to nie są wybuchy niebezpieczne. Dziecko takie jest dzieckiem twórczym, pełnym bezkonfliktowych uczuć, przyjacielskich nastawień, fantazyjnym, stanowi osobowość dobrze zintegrowaną, pewną siebie, autonomiczną. Agresja może być u niego objawem hamowania potrzeby samokreacji, ale mądrze wychowywane dziecko w takiej atmosferze, uczy się szanować przestrzeń innych wokół siebie i przekształca agresję w odwagę do stawiania sobie zadań i wyzwań bez szkodzenia innym, bez niszczenia innych , tzw. „agresję prosopłeczną”. Taka postawa rodziców powoduje u dziecka najsilniejszą gotowość (tendencję) do identyfikacji z modelami dorosłych. Kryzys wieku dojrzewania dziecka ,rodzice prezentujący taka postawę wychowawczą, odczuwają stosunkowo łagodnie.
2. Postawa zimna pobłażliwa – rodzice prezentują otwartą niechęć wobec dziecka i próby zbliżenia się dziecka do nich brutalnie odtrącają ( nie zajmują się jego sprawami, nie wykazują zainteresowania jego problemami). Jednocześnie od czasu do czasu, szczególnie gdy chcą usprawiedliwić się przed innymi, stosują ciężkie kary fizyczne. Dziecko reaguje najczęściej na taka postawę niechęcią i agresją. Kontakt uczuciowy dzieci z rodzicami prezentującymi taka postawę jest zły. Z biegiem lat, u dzieci, powstaje lęk zależności – lęk przed wchodzeniem w bliskie relacje uczuciowe. Dzieci te nie zwracają się do rodziców o radę, nie omawiają swoich problemów – przywykły, że rodzice nie są tym zainteresowani, lekceważą te sprawy. Taka postawa dominuje wśród rodziców młodocianych przestępców – rodzice ich są wobec nich obojętni, niechętni, okazują niewiele sympatii, ciepła, miłości. W wyniku tej postawy powstaje u młodych ludzi lęk przynależności – co powoduje otwarte zachowania agresywne i prowadzi często młodego człowieka do gangu przestępczego.
3. Postawa ciepła ograniczająca – przyjmują ją rodzice kochający dzieci „za silnie”, nadopiekuńczy, zbyt silnie kontrolujący, bojaźliwi o dziecko. To oni odprowadzają do późnych lat dziecko do szkoły, wypytują o szczegóły jego życia do późnego wieku młodzieńczego, stosują silnie rygorystyczne nakazy. Dorosły syn takich rodziców, wspólnie z nimi mieszkający, jest surowo karany za kilkuminutowe spóźnienie do domu. W zależności od surowości rodziców prezentujących tę postawę, dzieci mogą rozwinąć osobowość w różnych kierunkach. Otwarta agresja jest w domu kategorycznie zabroniona (w rodzinach tych częsta jest hipokryzja) więc dziecko nie może ujawnić swojej dezaprobaty metod wychowawczych i antypatii wobec rodziców. Rozwija je wiec w formie lękowej wobec świata ( tzw. ugrzecznione dzieci w szkole, bierne, konformistyczne, łatwe wychowawczo, grzeczne, schludne „ciche i bezwonne”). Zdarza się, że dzieci takie są agresywne, ale tylko poza domem. Rodzice to nawet aprobują, mylnie odczytując taką postawę jako męską, zaradną. Częste słowa tych rodziców to: „ W domu moje dziecko jest bez zastrzeżeń, problem wiec nie dotyczy domu.” Rodzice ci nie widzą, że dziecko wyładowuje na zewnątrz emocje kumulujące się w domu. Postawa ta, jeśli więzi uczuciowe są dostateczne, nie powoduje silnych negatywnych konsekwencji – pod warunkiem, że ograniczenia nie są nadmiernie restrykcyjne. Osobowości dzieci rozwijających się w takich rodzinach są jednak często „rozdwojone”, co powoduje szereg utrudnień w ich relacjach interpersonalnych. W krańcowo ograniczających rodzinach tego typu mogą pojawić się zaburzenia psychotyczne u dzieci i młodzieży.
4. Postawa zimna ograniczająca (przykładem ojca prezentującego taką postawę jest ojciec bohatera filmu „Pręgi”) – dominuje tu niechęć rodziców do dziecka (ciężkie kary fizyczne, minimalizacja kontaktów, odtrącenie potrzeby zależności). Dziecko reaguje tendencją do agresji, ale nie ma żadnych możliwości otwartej manifestacji. Ograniczający aspekt tej postawy sprowadza się na ogół do tego, że zimny i niechętny stosunek do dziecka jest zazwyczaj ukrywany, podczas gdy na życie dziecka nakłada się nieznośne ograniczenia, karząc surowo za każda najmniejszą próbę wyzwolenia, podkreślając przy tym jak bardzo dziecko jest kochane – „przecież gotuje się dla niego obiady, kupuje różne rzeczy, poświęcając mu całe swoje życie”, „ przecież wszystko robi się dla dobra dziecka…a ono ciągle takie niewdzięczne”. Sprzeczność ta jest dla dziecka niezrozumiała – jego poczucie winy z powodu niewdzięczności powiększa się jeszcze bardziej i zwraca ono AGRESJĘ PRZECIWKO SOBIE. Powstają wewnętrzne zaburzenia, poważne konflikty neurotyczne, które z biegiem lat wbudowują się w osobowość coraz silniej. Lęk i niedocenianie samego siebie nie są niwelowane i kompensowane przez miłość rodzicielską – która , nawet gdyby z punktu formy i wielkości była niewłaściwa, ale by BYŁA, pomimo, że powodowałaby inne problemy – dawałaby dziecku poczucie bezpieczeństwa. U dzieci takich rodziców wyraźna jest lękliwość, postawa ustępliwa, bierna, apatyczna, brak ufności do dorosłych, skłonność do wypadków, próby samobójcze – ukoronowanie agresji skierowanej przeciwko własnemu „ja”. Dzieci te nie akceptują siebie, nie czują się warte być kochanymi, nie chcą żyć…
Pobłażliwość nie oznacza wychowania bez granic, w pełni tolerancyjnego, ale wychowanie nastawione na dialog, dyskusję, perswazję w celu nauczenia dziecka sposobu życia zgodnego z normami i regułami osadzonymi na wartościach, którymi się w życiu kierujemy.
ROZWÓD … BOLESNY CZAS
Rozwód rodziców w życiu dziecka jest zawsze ogromną traumą. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, gdy dziecko „dziękuje Bogu, że rodzice się rozstają”. Dzieje się tak jedynie w sytuacji przemocy w rodzinie i nadużyć, które wyniszczają psychicznie i fizycznie dziecko. Zdecydowanie częściej jednak rodzice rozwodzą się z innych powodów i dziecko, niezależnie od tego czy ma 3, 10 czy 15 lat bardzo cierpi. Artykuł zamieszczony na końcu niniejszego rozdziału powstał z myślą o małych dzieciach, które są szczególnie bezbronne wobec psychicznej traumy, jaką jest rozpad rodziny. Zawarte w tym artykule treści odnoszą się jednak do wszystkich dzieci, są można by rzec uniwersalne. Starsze dzieci są znacznie dojrzalsze intelektualnie, potrafią więcej zrozumieć z obszaru relacji międzyludzkich, nazwać konflikt, który widzą między rodzicami, ale nie oznacza to, że nie przeżywają uczuć dla nich bolesnych. Poczucie straty, opuszczenia, żalu, złości, bezsilności, rozpaczy – to uczucia które ciążą bardzo nastolatkom rozwodzących się rodziców. Każde dziecko, niezależnie do wieku, potrzebuje bliskości obojga rodziców, w chwili, gdy przeżywają oni kryzys małżeński, nierzadko kończący się rozwodem, i potrzebuje wyjaśnienia co dzieje się w jego rodzinie. Wyjaśnienie to musi być dostosowane do wieku dziecka i NIGDY NIE MOŻE BYĆ WIKŁANIEM DZIECKA w rozgrywki i waśnie miedzy rodzicami. Każde dziecko potrzebuje czasu na odreagowanie uczuć, które przeżywa w związku z rozpadem rodziny, na przystosowanie się do nowej sytuacji. Nie można od niego wymagać, że szybko, łatwo i bezboleśnie przejdzie przez robicie rodziny. Rodzice są pierwszymi osobami, które powinny okazać dziecku w tym czasie zrozumienie, wsparcie, troskę i serdeczność. Powinni być przy dziecku i przyjmować to co dziecko przeżywa ze zrozumieniem. Nie musi być to dla nich łatwe, zwłaszcza, gdy nastolatek wyrzuca im dosadnie jak bardzo czuje się zraniony, zawiedziony, samotny i zrozpaczony. To oni są jednak dorośli, oni zdecydowali, że ich małżeństwo przestaje istnieć, oni są zobowiązani pomóc dziecku przejść przez to bolesne doświadczenie akceptując uczucia, jakie przeżywa ich dziecko.
Co rozwodzący się rodzice powinni przekazać i okazać swojemu dziecku :
Praktyczne rady dla rodziców:
To co każde z rodziców może zrobić dla dziecka:
Jeśli jesteś rodzicem, który nie mieszka z dzieckiem to dodatkowo:
Jeśli jesteś rodzicem, który mieszka z dzieckiem to dodatkowo:
Dziewięć życzeń dzieci, których rodzice są trakcie separacji lub rozwodu
1. Zanim zamieszkacie osobno: porozmawiajcie z nami i wytłumaczcie, co się teraz zmieni.
2. Opowiedzcie nam to tak, byśmy to zrozumiały i nie czuły się winne waszemu rozstaniu.
3. Nie chcemy być włączane w wasze kłótnie i nie chcemy słuchać jak jedno z was mówi źle o drugim.
4. Nie chcemy współdecydować, komu ma przypaść opieka nad nami.
5. Chcemy pozostać w znajomym nam otoczeniu, byśmy nie stracili kontaktu z naszymi przyjaciółmi.
6. Chcemy mieć możliwość widzenia rodzica, u którego nie będziemy mieszkać i to tak często jak będziemy chciały.
7. W przyszłości chcemy również widywać pozostałych członków rodziny.
8. Może moglibyście nie zamieszkiwać natychmiast ze swoimi nowymi partnerami, to byłoby dla nas prostsze.
9. Nie traktujcie nas jak małych dorosłych; nie jesteśmy nimi.
Rozwód w życiu małego dziecka
Gdy rodzice małego, kilkuletniego dziecka przeżywają poważny kryzys małżeński, gdy jest między nimi dużo napięcia i negatywnych uczuć ( złości, żalu, nieufności itp.) dziecko wyczuwa ten stan emocjonalnie z dużo większa siłą, niż możemy przypuszczać. Ponieważ nie rozumie tego co się dzieje między rodzicami przeżywa bolesny stan silnego napięcia lękowego. Niezrozumienie bowiem tego co się wokół nas i w naszym życiu dzieje jest zawsze obarczone lękiem. Starsze dzieci więcej rozumiejąc przezywają żal, smutek, rozczarowanie, tęsknotę, złość, ale mniej lęku - ponieważ są w stanie ogarnąć rozumowo sytuację bardziej aniżeli małe dziecko. Starsze dzieci zawsze "płacą" za rozwód rodziców wysoką cenę poczucia opuszczenia przez jednego z rodziców, ale jeśli kontakt z tym rodzicem udaje się utrzymać ciepły i serdeczny, sytuacja ta nie musi prowadzić do poważnych emocjonalnych konsekwencji. Małe dziecko niestety rozumie nic albo niewiele. Widzi zdenerwowanych rodziców, słyszy ich rozmowy pełne napięcia, czasem rozumie słowa typu: "odchodzę", " rozstajemy się", „ mam cię dość” i to co przeżywa to duży lęk. Zwykle nie potrafi o tym rozmawiać. Nie potrafi nazwać przyczyny swojego lęku. Jest to bowiem "mix lęków" - lęk przed opuszczeniem, lęk z niezrozumienia czegoś czego się boi, lęk o swoje istnienie " co się ze mną stanie", " co będzie ze mną jeśli nie będzie mojej rodziny". Jednym słowem małe dziecko przeżywa drastyczne zachwianie poczucia bezpieczeństwa. Nie potrafi o tym mówić, boi się "dotykać umysłem" czegoś tak trudnego i strasznego i często spycha to w nieświadomość, ucieka w fantazję ( może np. udawać inne dziecko, wcielać się w postacie bajkowe). Swój stan permanentnego lęku i napięcia może demonstrować na wiele sposobów: zmiennością nastrojów, wzmożoną drażliwością , płaczliwością, wycofaniem się z kontaktów ( zamknięciem się w sobie), apatią, w przedszkolu bywa bierne, posłuszne ale jakby "wyłączone", domaga się potwierdzania kiedy i co ma się wydarzyć np. kto je odbierze z przedszkola i o której godzinie, co będzie na obiad itp. , przejawia przy tym bardzo niską, wręcz zerową tolerancję na zmiany zadeklarowanych dziecku obietnic czy planów. Np. Jeśli mama obiecała, że odbierze dziecko z przedszkola o 14 osobiście, a tymczasem przychodzi babcia np. o 13. dziecko może zareagować straszliwym płaczem i protestem - stanem lękowym. Jeśli mama spóźnia się do przedszkola i nie przychodzi o ustalonej porze np. zaraz po podwieczorku, reakcja może być podobna. Jeśli rodzice lub dziadkowie, czy też inni dorośli, prowadzą trudne rozmowy przy dziecku sytuacja emocjonalna dziecka staje się coraz trudniejsza. Dziecko powinno zostać poinformowane przez rodziców o istniejącej sytuacji ( w ostateczności o rozwodzie) na poziomie adekwatnym do jego wieku. W żadnym wypadku rodzicom nie wolno rozmawiać z dzieckiem na temat swoich odczuć i przemyśleń związanych z kryzysową sytuacją, ani też komentować postępowania drugiego rodzica. Sytuacja idealna to taka, gdy oboje rodziców w jak najcieplejszych nastrojach siada z dzieckiem i przekazuje mu informację typu : " Zuziu, przez kilka miesięcy tatuś będzie mieszkał oddzielnie , a ty z mamusią oddzielnie. Musimy z tatusiem załatwić bardzo ważną sprawę, która jest zbyt trudna, żeby ci dokładnie wyjaśnić, i dlatego musimy pomieszkać przez jakiś czas oddzielnie. Będziesz jednak spędzała z tatusiem każdą sobotę i niedzielę. Będziecie chodzić na spacery, do kina, do babci, gdzie tylko będziesz chciała i będzie to bardzo miły czas." Na koniec takiej rozmowy każde z rodziców powinno zapewnić dziecko, że jest kochane. Wystarczy , że mama powie " Bardzo cię kocham córeczko" i tata powie " Ja też cię bardzo kocham córeńko". Taka rozmowa w fazie kryzysu, który nie przybiera ostatecznych rozmiarów ( rozwodu) jest wystarczająca i właściwie jedyna do zastosowania. Jeśli dziecko przed tą rozmową odczuło już dostatecznie dużo napięcia kryzysowego może odebrać ją z niepokojem i zadawać pytania czy komentarze typu " dlaczego tata będzie mieszkał oddzielnie" , " nie chcę, żeby tak było". W takiej sytuacji nie wchodzimy w szczegółowe rozważania z małym dzieckiem, możemy jedynie na różne sposoby komentować nasza decyzję – np. „ czasem, aby rozwiązać jakąś trudność, dorośli muszą na jakiś czas zamieszkać oddzielnie” ;lub „ ostatnio dużo się kłócimy, trudno nam ze sobą spokojnie rozmawiać, postanowiliśmy w spokoju, oddzielnie mieszkając przemyśleć jak rozwiązać tą trudna dla nas sytuację” . Każde wyjaśnienie rodziców w zasadzie i tak powinno się zakończyć stwierdzeniem typu: „po prostu, że tak musi być przez jakiś czas”. Pozwalamy dziecku się wykrzyczeć, wypłakać, jeśli tak reaguje. Dobrze by było, gdyby tata i mama spokojnie potowarzyszyli dziecku w takim momencie, położyli je razem spać, pobyli jako kochający rodzice blisko dziecka. Podczas separacji rodzice powinni wobec dziecka zawsze zachowywać jedną postawę – kochających, czułych, troskliwych, skupionych na dziecku, a nie skonfliktowanych małżonków, ziejących wobec siebie nienawiścią. Bardzo ważne jest aby rodzice mieli świadomość, że małżonkami są wobec siebie, a wobec dziecka są rodzicami. Jeśli wkurzony niepomyślną rozmową z żona tata przyjeżdża po dziecko, aby zabrać je na weekend MUSI ZAPANOWAĆ nad swoja złością do żony na te dwa dni. Musi być całym sobą dobrym, serdecznym, troskliwym tatą dla dziecka, a nie tatą, który zwierza się dziecku ze swoich nastrojów, skupiony na swojej złości, zostawia dziecko samemu sobie przed bajką w TV lub komputerem itp. Małe dziecko doświadcza w takich sytuacjach naprawdę głębokiej traumy. ONO PRAGNIE KOCHAC SWOICH RODZICÓW I PATRZEĆ NA NICH TAK JAK DAWNIEJ, jako na najważniejszych ludzi na świecie przy których czuje się bezpiecznie, A NIE BYĆ ROZDZIERANE POMIĘDZY WŚCIEKŁYM TATA A ZROZPACZONĄ MAMĄ LUB ODWROTNIE LUB JESZCZE POMIĘDZY DZIADKAMI ZE STRONY OBOJGA RODZICÓW. Taka sytuacja prowadzi do poważnych zaburzeń emocjonalnych i dalekich negatywnych konsekwencji w rozwoju psychicznym dziecka. Podczas spotkań z tatą dziecko powinno przeżywać czas radosnej, beztroskiej bliskości z kochaną osobą, bliskości wypełnionej miłymi chwilami takim jak zabawy, gry, filmy itp. Tak samo powinien wyglądać czas z mamą. Nie powinno być w tych chwilach rozważań kryzysowych, ani upustu emocji i uczuć rodziców nawzajem do siebie. Jeśli któreś z rodziców w tak niewłaściwy sposób spędza czas ze swoim dzieckiem, czyli np. bierze go na weekendy, ale psychicznie jest obok, roztrząsa przy dziecku swoje trudne historie, oddaje na większość czasu dziecko do dziadków, czyli samo nie daje mu swojej bliskości - lepiej, żeby w ogóle nie kontaktowało się z dzieckiem, dopóki nie poukłada swojego życia emocjonalnego i nie dojrzeje do prawidłowych relacji rodzica z dzieckiem. Czas spędzany z mamą jest zwykle dłuższy ( większość dzieci zostaje przy mamach) i wypełniony wieloma codziennymi czynnościami, ale również powinien być to czas naturalnych, ciepłych, serdecznych relacji mama - dziecko. Powyższe rozważania odnoszą się zarówno do rodziców jak i innych dorosłych osób, które są zaangażowane w kryzys małżeński i mają wpływ na stan psychiczny dziecka. Mówienie dziecku np. przez babcię " Rodzice się pokłócili , ale na pewno się pogodzą i będziecie znowu rodziną" jest przekazywaniem dziecku bardzo lękowej informacji, z którą nie będzie wiedziało co zrobić. Zdanie to zawiera przekaz, że kłótnia rodziców powoduje rozpad rodziny, ma to konotację ostateczną - "koniec rodziny - co ze mną będzie?". Tego typu zdania wypowiedziane choćby ze szczerej troski powodują często dużo złego. Znacznie lepiej postąpiłaby babcia czy dziadek dając dziecku podczas wspólnie spędzonego czasu okazję do relaksu, wesołej , beztroskiej zabawy, dali okazję do zapomnienia choć na kilka godzin o lęku, który małe dziecko stale w sobie nosi podczas trwania kryzysu rodziców. Bardzo ważne jest, aby umożliwiać dziecku odreagowanie przeżywanych emocji, pozwalać o nich mówić, wręcz krzyczeć, jeśli jest w dziecku taka potrzeba, wypłakiwać je, gdy pragnie je wypłakać, i zapewnić mu w takich chwilach swoją bliskość, przytulenie, zrozumienie dla przeżywanych uczuć. Warto zachęcać dziecko do rysowania, malowania, wybierania bajek, których chce słuchać - tego typu zajęcia są najlepszą okazją do ujawnianie zalegających emocji, oczyszczają emocjonalnie, dają upust trudnym myślom. Jeśli dziecko zaczyna samo o nich mówić trzeba słuchać i odpowiadać na stawiane pytania, ale mądrze, czyli nie oceniając rodziców, nie analizując ich kryzysu, czyli wprost na pytanie, a nie z "szeroka obudową". Np. pyt. Dlaczego rodzice się kłócą ? Odp. " Czasem każdy z nas się kłóci, czasem tak po prostu bywa, że mamy różne zdanie na ten sam temat i się kłócimy. " , "Pyt. A czy się pogodzą? Na takie pytanie ważne aby odpowiedź była wypowiedziana ze spokojnym, pogodnym wyrazem twarzy " Myślę, że tak." Taka odpowiedź uspokoi dziecko ale nie zawiera żadnych " proroctw" na przyszłość typu " i mamusia znowu zamieszka z tatusiem itd.". Jeśli nie jesteśmy pewni, że tak się stanie, ograniczajmy wypowiedzi na ten temat.
Polecam książkę Doris Brett " Opowiadania dla twojego dziecka" cz. 1; rozdz. Rozwód - jak pomóc dziecku przetrwać trudne chwile
Bardzo szeroką pomocą rozwodzącym się rodzicom służy
Komitet Ochrony Praw Dziecka
ROZWAŻANIA O DZIECIACH I RODZICACH NA PODSTAWIE FILMU „PRĘGI
Wielu rodziców zapewne oglądało film „Pręgi”, który powstał na podstawie książki Wojciecha Kuczka „ Gnój”. Film ten stanowi bardzo mocny obraz „dziecka wołającego, a wręcz krzyczącego, o miłość” i z tego powodu daje oglądającym go rodzicom możliwość głębokiego przeżycia i rozważenia własnej relacji z dzieckiem.
Przypomnę w tym miejscu kilka myśli z artykułu zatytułowanego „ O potrzebach emocjonalnych dzieci….”:
„Dziecko ze swojej natury potrzebuje opiekuna, przewodnika - mądrego, dojrzałego dorosłego człowieka, który poprowadzi je w dorosłe życie, nauczy poruszania się w świecie, pokaże co dobre i bezpieczne, a co złe i zagrażające. Człowieka, który „poukłada” świat w głowie małego dziecka i nauczy posługiwania się narzędziami życia, które dał nam Bóg – emocjami, uczuciami, rozumem, marzeniami, wspomnieniami. Mądre wychowanie to wychowanie w prawdzie, otwartości na doświadczenia i przeżycia, wychowanie stawiające jasne i czytelne granice miedzy tym co dobre i złe, wartościowe i bez wartości, wychowanie kierujące się czytelnymi zasadami, spójnymi z wartościami takimi jak sprawiedliwość, uczciwość, honor, mądrość, miłość, wolność...
Podstawową potrzeba emocjonalną dziecka jest potrzeba bezpieczeństwa. Potrzeby tej nikt poza rodzicami nie jest w stanie dziecku zaspokoić. Oczywiście w pewnych obszarach przyczyniają się do jej zaspokojenia inni ludzie, ale w chwili, gdy dziecko przeżywa deprywację tej potrzeby (niemożność jej zaspokojenia) ze strony domu, wszelkie starania życzliwych dziecku osób (nauczycieli, sąsiadów itp.) zmierzające do zapewnienia mu poczucia bezpieczeństwa, nie będą skuteczne. Będą chwilowym stanem „ocieplenia” życia, dadzą chwilowy stan zapomnienia o lęku ( i to również nie do końca), nie będą jednak w stanie wypełnić pustki wyniesionej z rodzinnego domu. Mama i tata, lub choćby jedno z rodziców ( mogą to być również rodzice zastępczy) są niezastąpionymi osobami kształtującymi emocjonalnie dziecko. Ważne jest, aby dziecko miało choć jedną osobę w życiu, z którą od najwcześniejszych chwil swojego istnienia poczuje tożsamość uczuciową, będzie mogło przeżywać poczucie bezpieczeństwa i przynależności uczuciowej (tak kształtuje się uczucie miłości).”
Film „Pręgi” pokazuje relację ojca z synem kształtowaną przez patologicznie rozumianą miłość. Dramatem tej relacji jest właśnie to patologiczne rozumienie miłości. Gdyby dziecko to wychowywało się z komunikatem „nie jestem kochany” miałoby przynajmniej poczucie spójności zachowań ojca i jego uczuć do siebie – „ojciec mnie bije, ponieważ mnie nie kocha, ponieważ mnie nienawidzi”. Jest to ogromnie trudne doświadczenie dla dziecka, ale jednoznaczne. I z tego względu łatwiej jest pomóc takiemu dziecku zrozumieć chorą relację, nazwać ją i kształtować umiejętność tworzenia właściwych relacji z ludźmi. W sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane w poczuciu „ojciec mnie bije ponieważ mnie kocha” – a taką postawę rodzica prezentuje film „Pręgi”, kształtuje się w psychice dziecka głęboka patologia miłości…która nie pozwala mu wchodzić w dobre, bezpieczne, twórcze dla obu stron, głębokie relacje uczuciowe z drugą osobą. Miłość dla takiego dziecka = lęk, ból, odrzucenie, sąd, krytyka, poniżenie, wstyd, karcenie…można by długo mnożyć negatywne synonimy. Z takimi uczuciami nie da się żyć. W ekstremalnych przypadkach są one tak destrukcyjne dla psychiki człowieka, że życie z nimi jest niemożliwe. Dziecko ma pragnienie „nie żyć”…umrzeć. Szczęśliwe…człowiek wyposażony jest w mechanizmy ratunkowe ( w psychologii nazywane mechanizmami obronnymi). Nie leczą one chorej relacji rodzica z dzieckiem, ale pozwalają ją przeformułować w taki sposób, że można „jakoś” dalej żyć. Dają one np. siłę do ucieczki od patologicznego rodzica ( jak to zrobił Wojtek – bohater filmu „Pręgi”). Uciekając z domu, dziecko odcina się fizycznie od rodzica, „wymazuje go z pamięci”, ale psychicznie jest cały czas obciążone doświadczaną patologią. Żeby móc dalej żyć z tym obciążeniem może stosować np. wyparcie, iluzję, perfekcjonizm – symptomy tego mechanizmu widzimy u Wojtka. Dziecko nie mające gotowości do ucieczki ( która w rzeczywistości prawnej jest mało realnym rozwiązaniem) może zastosować inne mechanizmy, np. :
- zaprzeczać temu co dzieje się w domu ( tata nie chciał mnie uderzyć, po prostu ręka mu się obsunęła)
- może uciekać w świat iluzji - w marzeniach przeżywać „dobrą rodzinę”, w iluzji „wzmacniać” się uczuciowo co pozwala łatwiej przetrzymać kolejne złe doświadczenia
- oskarżać cały świat, za to co się dzieje w jego domu – „Tata nie chciał mnie zbić, po prostu w pracy koledzy go tak zdenerwowali, że przez nich był zdenerwowany i nie zapanował nad sobą, gdy byłem niegrzeczny”.
Dziecko stosuje te mechanizmy po to, aby stworzyć sobie poczucie, że mama lub tata to kochający rodzice, tyle że …z różnych powodów nie postępujący tak jakby dziecko tego pragnęło. Pokazuje to , jak ogromną siłą jest pragnienie miłości u dziecka i jak wiele jest ono gotowe poświęcić, np. odcina się przez stosowane mechanizmy obronne od prawdziwie przeżywanych uczuć, żeby dalej żyć. Śmiem twierdzić, że jest to sposób przetrwania traumatycznej rzeczywistości z nadzieją na doświadczenie w życiu wyzwolenia od traumy, nadzieją na doświadczenie leczącej, prawdziwej Miłości…Zanim doświadczenie jej nastąpi dziecko może przejść długą drogę własnych toksycznych wpływów na otaczających go ludzi, poczucie niemocy w odcięciu się od postaw zaszczepionych mu przez patologicznych rodziców. Mimo woli przejmuje od patologicznych rodziców patologiczne postawy. Będąc w dzieciństwie ranione, samo rani innych, będąc poniżane, poniża, będąc odrzucane ze swoim pragnieniem miłości, samo odrzuca tych których pragnie kochać…Przychodzi jednak czas, że człowiek otrzymuje doświadczenie ukazujące prawdę o „chorobie jego życia”, doświadczenie pozwalające w ostrym oświetleniu zobaczyć w swoim życiu „miłość chorą” i dokonać zwrotu w kierunku „Miłości prawdziwej”…
Film „Pręgi” w szokujący, ale piękny sposób pokazuje drogę chłopca i ojca do wyzwalającej, leczniczej, prawdziwej MIŁOSCI. Młody człowiek zostaje wyzwolony ze swojej patologii, którą wchłonął od patologicznego ojca, przez miłość kobiety, która przygotowuje jakby grunt do przeżycia i przyjęcia uleczonej miłości ojca. Ojciec…doznaje wyzwolenia ze swojej patologii przez długą samotność i cierpienie w chorobie.
Celem niniejszych rozważań jest skłonienie Państwa do refleksji o sile Miłości w Państwa życiu, o tym w jaki sposób okazujecie swoje uczucia dzieciom, na ile wsłuchujecie się w to czego wasze dzieci pragną, w to co przeżywają, co do was mówią, jakie uczucia ujawniają wobec swoich bliskich i co te uczucia mówią o ich przeżyciach.
Rozważania o dzieciach, rodzicach, o obłędzie dzisiejszych czasów, na podstawie filmu „Sala samobójców”
„Sala samobójców” to film, który polecam obejrzeć każdemu rodzicowi, bez względu na to w jakim wieku ma dzieci. To film, w którym każda niemal scena jest naznaczona szczególnym przekazem. W moim odczuciu – przekazem kierowanym przede wszystkim DO DOROSŁYCH. Polecam obejrzenie filmu rodzicom, choć warto rozważyć wybranie się na film razem z dorastającym dzieckiem. Młodym widzom zdecydowanie polecam obejrzenie filmu razem z rodzicami, aniżeli wybranie się na niego z kolegami. Jestem przekonana, że wspólne z rodzicami obejrzenie filmu sprowokuje w wielu rodzinach ostrą dyskusję, może wylanie żalu dzieci, ich oczekiwań, ich frustracji, a może ich wdzięczności wobec rodziców, gdy dorastający dzieciak uświadomi sobie, że jego rodzina to dokładne przeciwieństwo rodziny pokazanej na filmie. Tak czy inaczej film TRZEBA PRZEGADAĆ Z WŁASNYM DZIECKIEM – wysłuchać refleksji dziecka, podyskutować z nim, przetrawić własne refleksje, wypowiedzieć je dziecku nie na zasadzie „w dupie się wam młodym poprzewracało” ( cytat z fimu), ale pochylając się nad swoją relacją z dzieckiem tak głęboko, aby zobaczyć co ja wiem o życiu, o pragnieniach, o troskach mojego syna lub córki. Czy ja znam własne dziecko?
Film można określić jako dramatyczny, szokujący, przerażający. Rzeczywiście taki jest. Ale zatrzymanie się na takich ocenach może sprawić, że nie będziemy mieli odwagi zobaczyć niczego więcej. Zobaczyć, że ten film jest przede wszystkim PRAWDZIWY. Pokazuje rzeczywistość, która dzieje się we współczesnym świecie NAPRAWDĘ. Pokazuje w bardzo skondensowanej formie dramat i dorosłych i dzieci…młodzieży wkraczającej w dorosłość. Bohater filmu płaci najwyższą cenę za swoją bezradność wobec świata, w którym żyje, za swoja nieumiejętność poruszania się w nim, a może niezgodę na zasady, które tym światem rządzą…. Świat ten jest pozornie nasycony bogactwem, perspektywą łatwego, zamożnego, swobodnego życia. W rzeczywistości jednak rządzony jest bezlitosnymi prawami biznesu i rywalizacji, nieskrępowaną swobodą „bycia i życia”, jest światem, w którym młodzi ludzie nie są kształtowani w kierunku podejmowania odpowiedzialności za to co robią, mówią… Mówią co chcą, piszą co chcą, publikują w internecie co chcą…ranią, gwałcą, kłamią, niszczą, zabijają… w formie na tyle zawoalowanej i za przyzwoleniem „tego świata”, że nawet nie wiedzą, że robią coś złego. I nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Jest to świat, w którym wrażliwość, pragnienie prostej, głębokiej, czystej więzi jest przeżytkiem, gdzie zatracają się granice między dobrem – złem, bezpieczeństwem – niebezpieczeństwem, miłością – wykorzystaniem. W tym świecie młody człowiek ma prawo się zagubić. I gubi się ostatecznie. Dramatem prawdziwym jest jednak to, że dorośli są nie mniej zagubieni jak ów młody człowiek. Rodzice są ślepi, przerażeni, bezradni, głusi, niezdolni do ratowania własnego dziecka. Są przy tym wszystkim straszliwie samotni. Wszyscy – matka, ojciec i syn. Trudno im pomóc, ponieważ nie chcą zobaczyć prawdy o swoim zagubieniu, oddaleniu, pogrążeniu w tym „bagnistym świecie”. Najwięcej chyba widzi młody…ale jest najsłabszy, aby zawalczyć o siebie. Jest zupełnie sam. Sam w towarzystwie nie mniej pogubionych „wirtualnych” przyjaciół.
Refleksji o filmie mogłabym tworzyć wiele. Postać ojca, który niemal nic nie wie o własnym synu, ojca, którego pierwszą troską jest mnożyć majątek, chronić majątek, zdobywać stanowiska i być zawsze pod ochroną zarówno ochroniarzy jak i „pistoletu w kieszeni”. Mało zrównoważona matka zaabsorbowana sobą i swoją karierą. Niewiele widzący nauczyciel – dyrektor szkoły, zapewne wspaniały człowiek renesansu, ale raczej nie dotykający realiów współczesnej młodzieży. Maturzysta…dzieciak, który tylko pozornie przez pewien epizod zapada się „w czarną dziurę”. Jeśli głębiej się zastanowić nad historią głównego bohatera, nie tyle ów epizod był przyczyną owej zapaści, ale jego bezradność wobec świata, w którym żył, nieumiejętność zawalczenia o siebie, wykrzyczenia swojej niezgody na to co się wyrabia w tym świecie. Finał filmu można by uznać za owo wykrzyczenie niezgody… tyle, że najbardziej rozpaczliwe i nieodwracalne dla życia.
Drodzy Rodzice…my i nasze dzieci żyjemy dokładnie w tym samym świecie…
Ilu z nas biernie w nim tkwi, ilu porusza się zgodnie z jego prawami, a ilu krzyczy – nie zgadzam się na TAKI ŚWIAT!